Wierni i wyjątkowo charakterni towarzysze cesarza, czyli kilka słów o miłości Wilhelma do jamników

Zaktualizowano: 27 paź

Ulubieńcami ostatniego cesarza Niemiec były jamniki. Trzy z nich o imionach: Hexl, Erdmann i Dachs zwykle towarzyszyły Wilhelmowi II podczas polowań w Romintach w puszczy Romnickiej. Podobno ostatni cesarz Niemiec bardzo lubił momenty, gdy wracał z nowym myśliwskim trofeum, a jamniki radośnie wybiegały z królewskich komnat drewnianego pałacyku i pędziły po schodach z głośnym ujadaniem, by powitać swojego pana. Wadl i Hexl słynęły z psotnych charakterów.



Wilhelma II w Austrii te dwa niesforne jamniki pożarły jednego ze złotych bażantów arcyksięcia Franza Ferdynanda. Niemiecki cesarz jednak wszystko swoim pupilom wspaniałomyślnie wybaczał. Z kolei inny przedstawiciel ulubionej rasy cesarza – Senta, towarzyszył swemu panu podczas I wojny światowej i doczekał się zaszczytu w postaci dedykowanej mu tabliczki w parku Huis Doorn, rezydencji, w której Wilhelm II osiadł na wygnaniu po zakończeniu wojny. Monarcha do tego stopnia kochał swoje jamniki, że w tymże parku pochował co najmniej pięć z nich.




17 wyświetleń0 komentarzy