Dlaczego Henry VIII wolał spaniele od swoich żon?

Zaktualizowano: 27 paź

Dwór Henryka VIII, króla, który zasłynął z sześciu małżeństw i niechlubnego traktowania swoich żon, pełen był biegających czworonogów. Psy były tak liczne i hałaśliwe, że ostatecznie król wydał dekret, zakazujący wpuszczania zwierząt na komnaty. W rozporządzeniu znalazł się jednak wyjątek dla małych ras, takich jak spaniele. Henryk VIII szczególnie upodobał sobie dwa czworonogi o imionach: Cut and Ball. Szczeniaki były ruchliwe, ciekawskie i energiczne, więc często się gubiły. Król tak bardzo przywiązał się do swoich pupili, że wypłacił ogromną sumę prawie 15 ówczesnych szylingów za ich odnalezienie i bezpieczne sprowadzenie do królewskich komnat. Szczęśliwie, wykonane z karmazynowego aksamitu i złotego materiału oraz wysadzane perłami obroże czworonożnych ulubieńców były znacznie szersze, niż dzisiejsze, widniał na nich herb Henry'ego i odznaki Tudorów, więc ich właściciela z łatwością można było zidentyfikować. Henryk VIII przykładał wagę do tego, by jego psy były nakarmione, czyste i zadbane.



Najbardziej znanym psem Tudorów wydaje się być pies Anne Boleyn, Pourquoi (lub Purkey). Anne rzadko rozstawała się ze swoim pupilem i często karmiła go z własnego talerza. Kiedy w 1534 r. piesek rzekomo wypadł z okna i zginął, Anne miała złamane serce. Z kolei ostatnia żona Henryka VIII, Katherine Parr była silną protestantką. Swojego ulubionego psa nazwała „Gardiner” na cześć konserwatywnego biskupa Stephena Gardinera (który później został lordem kanclerzem Mary I). Jak mówi anegdota – któregoś razu arystokratka przebrała psa w szaty kościelne, wywołując tym radość wśród dworzan.


Najbardziej znanym psem Tudorów wydaje się być pies Anne Boleyn, Pourquoi (lub Purkey). Anne rzadko rozstawała się ze swoim pupilem i często karmiła go z własnego talerza. Kiedy w 1534 r. piesek rzekomo wypadł z okna i zginął, Anne miała złamane serce. Z kolei ostatnia żona Henryka VIII, Katherine Parr była silną protestantką. Swojego ulubionego psa nazwała „Gardiner” na cześć konserwatywnego biskupa Stephena Gardinera (który później został lordem kanclerzem Mary I). Jak mówi anegdota – któregoś razu arystokratka przebrała psa w szaty kościelne, wywołując tym radość wśród dworzan.




12 wyświetleń0 komentarzy